Przejdź do głównej zawartości

Posty

Majówkowy BOOKATHON!

Cześć kochani!

Tym razem na moim blogu zagości coś innego niż recenzja, co ostatnio rzadko się zdarza a będzie to kilka słów o tegorocznym majówkowym BookAThon'ie! 
Po pierwsze muszę zaznaczyć, że bardzo podoba mi się motyw organizowania tej akcji w majówkę. W wakacje jest jak dla mnie za mało czasu na czytanie tak konkretnie, ponieważ zawsze wypadało to albo wtedy kiedy organizowałam obóz, albo kiedy miałam coś ważnego do zrobienia.  A teraz? Moim zdaniem idealna data z racji chociażby tego, że jest aż tydzień wolnego i w sumie nie mam do roboty nic poza nauką na studia, co w gruncie rzeczy nie jest aż takie czasochłonne jakby mi się wydawało.
I tak też mimo moich usilnych starań los był nieubłagany i do tej pory nie udało mi się jeszcze skończyć żadnego BookAThon'u sukcesem... Mimo to mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej :)
A żeby formalności stało się za dość, przedstawiam Wam swoją listę 3 książek na majówkę:
1. PRZECZYTAJ 500 STRON (Przeczytaj jedną grubą książkę, kt…
Najnowsze posty

"Władca cieni" - Cassandra Clare

Cegła. Totalna cegła, ale cieszy mnie fakt, że udało mi się ją chapnąć dosyć szybko. Niewątpliwie przyczyniła się do tego wciągająca fabuła i to, że nie mogłam się doczekać co się stanie dalej i jak to się skończy!!!
Ale zacznę może od początku...
A początek jest taki, że w zasadzie w tej książce pojawiło się bardzo dużo rzeczy, od których mogłabym zacząć! Serio, bo nie spodziewałam się tylu wątków. To co na pewno bardzo mnie cieszy to rozwinięcie wątku Ty'a i Livy, do których co ciekawe dołącza również Kit i razem tworzą super zespół. Poza tym w tej części W KOŃCU zwrócono większa uwagę na Dru, która mimo, że nadal miała za zadanie przede wszystkim opiekować się Tavym, to jednak dostała swoją ważną rolę i cieszyłam się z tego razem z nią! 
Świetne było również rozwinięcie postaci Mark'a. I chociaż już w poprzednim tomie odgrywał on sporą rolę, to jednak we "Władcy cieni" za jego sprawą dochodzi do wielu wydarzeń. A jeśli mowa o Mark'u, to nie mogę nie wspomnieć…

"Być szczęśliwym na Alasce" - Rafael Santandreu

"Być szczęśliwym na Alasce" to jedna z dwóch książek ogólnorozwojowych - psychologicznych, jakie udało mi się kiedykolwiek przeczytać. Po tę pozycję sięgnęłam za pośrednictwem Eweliny Mierzwińskiej, która opublikowała jej zdjęcie na swoim instagramowym profilu. Początkowo zafascynowała mnie sama okładka, którą uważam za jedną z najsłodszych i najpiękniejszych, jakie widziałam. Kolejną rzeczą, która skłoniła mnie do tego, aby po 5-ciu minutach zamówić tę pozycję był tekst na okładce: "silny umysł odporny na życiową niezgodę". Od razu pomyślałam: "super! Idealne na dla mnie - studentki, która dopiero wchodzi w dorosłe życie i uczy się tego iż życie to nie jest historia z najpiękniejszej książki, mimo że bardzo by tego chciała." Ponad to było to w dniu, w którym napisałam egzamin z psychologii i perspektywa pójścia za psychologicznym ciosem bardzo mnie zachęciła. 
Takim oto sposobem książka trafiła w moje ręce. 
Mimo faktu, że na początku byłam bardzo podek…

"Love, Rosie" - Cecelia Ahern

Ahh cóż za książka!
Od razu się przyznaję, że czytałam ją BARDZO długo. W zasadzie wszystko ostatnio idzie mi jak krew z nosa w kwestiach czytelniczych. Nie chcę się długo tłumaczyć, więc wymienię tylko kilka przyczyn: studia (pielęgniarstwo to wcale nie jest to tamto!!!), remont i przeprowadzka, harcerstwo oraz problemy dnia codziennego (aktualnie jest to zepsuty piec z czego wynika na przykład zimna woda brrrr!).
Jednak ostatnio, gdy już trochę zaczęłam ogarniać życie studenckie czytanie stało się moim podstawowym zajęciem na wykładach. Wynika z tego moja gorąca nadzieja na czytanie dużo dużo więcej! A teraz do rzeczy.
Jak zaczęłam czytać "Love, Rosie" byłam pod wielkim wrażeniem formy, w jakiej została napisana ta książka. Nigdy nie czytałam czegoś podobnego! W prawdzie w liceum omawialiśmy "Cierpienia młodego Wertera" - powieść epistolarną, ale nie wiem, czy tę pozycję również można zakwalifikować do takiej kategorii. U Wertera mamy do czynienia z listami, z k…

"Wilk, który nigdy nie śpi" - Walter Hansen (Recenzja gościnna)

Tym razem coś odrobinę innego niż zwykle. Choć nadal będzie to recenzja to nie napisałam jej ja. W związku z wykonywaniem zadania z próby na stopień przewodnika, dh Kacper postanowił napisać recenzję książki "Wilk, który nigdy nie śpi" jako gościnny wpis na moim blogu. Także zapraszam gorąco do zapoznania się z jego debiutem! :D 

"Wilk, który nigdy nie śpi" Walter'a Hansen'a to powieść biograficzna, opowiadająca o życiu założyciela scouting'u - Roberta Baden-Powell'a. Nie ulega wątpliwości, iż jest to pozycja obowiązkowa dla każdego harcerza, a już na pewno potężna dawka inspiracji dla drużynowych, chcących zapoznać swoich podopiecznych z postacią B-P. 
To, co zachęca do przeczytania tej pozycji to wartka akcja i styl podobny do powieści przygodowej. Nie przypomina ona bowiem typowej biografii. Jest raczej zbiorem najważniejszych, najciekawszych momentów z życia Baden-Powell'a. Dużym plusem jest również to, jak książka "wciąga" czytel…

"Pani Noc" - Cassandra Clare

Zanim zacznę stricte moją recenzję tej książki muszę się oficjalnie pochwalić, że przeczytałam ją (całe 828 stron) w niecałe 4 dni, co jest dla mnie - bardzo wolnego czytacza- mega wielkim sukcesem!

Nie ulega wątpliwości, iż moja miłość do Cassandry Clare utrudnia mi pisanie recenzji jej książek, ale spróbuję podjąć się tego wyzwania. Zacznę od tego, co zauważyłam już dawno i potwierdza się to także w przypadku tej powieści - mimo przeciekawej fabuły, bezwarunkowej miłości do bohaterów i świata przestawionego, wszystkie książki pani Clare zaczynają się niesamowicie nudno! Tak, nudno! Miałam ten problem z absolutnie każdą jej pozycją i nie umiem tego wytłumaczyć. Jednak, czytając dalej, szybko zapomina się o tym drobnym minusiku.

"Pani Noc" to pierwsza część serii "Mroczne intrygi", w której poznajemy lepiej Emmę Carstairs - młodą Nocną Łowczynię, z którą mieliśmy już do czynienia podczas czytania "Miasta niebiańskiego ognia" oraz rodzinę Blackthorne'…

"Wołyń. Bez litości." - Piotr Tymiński

Nie lubię historii. Przez wszystkie lata mojej edukacji musiałam uczyć się na pamięć imion greckich i rzymskich bogów, dokonań Kazimierzów, Bolesławów i Władysławów oraz niezliczonej ilości dat, których nigdy nie wspomnę. Dodam do tego, że zakres programu nigdy nie sięgał dalej niż pobieżne omówienie bilansu II Wojny Światowej. Na szczęście na przeciw wszystkim, którzy mają problem z opanowaniem wieloletniej historii naszego narodu, wychodzi  Piotr Tymiński ze swoją debiutancką powieścią - "Wołyń. Bez litości."
Podczas czytania książki, jesteśmy świadkami wydarzeń, które miały miejsce na Wołyniu w 1943 roku. Już w pierwszym rozdziale zostajemy zaskoczeni nagłym atakiem Ukraińców na kolonię Brzozowe Osty, w której mieszka główny bohater - Stanisław Morowski, będący w dalszej części "przewodnikiem" dla czytelnika. 
Po tym, jak Stanisławowi udaje się uciec przed wrogiem, dociera on do pobliskiej miejscowości, gdzie zorganizowana zostaje samoobrona, zrzeszająca tamtej…